
Noworocznym postanowieniem Łucji było, że przestanie obgryzać paznokcie 😉 Nie dowierzała, że jest TO jakiś problem, ale byliśmy w listopadzie na zajęciach, gdzie nas nagrano… I na tym filmie wyraźnie widać, że jak gdzieś tam pojawia się Łucja TO pannie jednak się TO PRZYDARZA.
(Ogólna idea) By dziecko nie pchało paluchów do buzi, jest taka, że trzeba mu te ręce zająć. Znalazł się więc tablet nie widziany od półtora roku, kupione zostało nowe pudełko koralików do układania i zaprasowywania, a do menu weszły chrupaki. Sezon akurat sprzyja takiemu jedzeniu, więc to nawet mi do drodze. Znalazłam w szafce ekskluzywny podajnik imprezowy i chociaż metal oraz szkło to słabe materiały dla dzieci (bo notorycznie spalcowane), to chronicznie nie znoszę „mieszanek studenckich” i ten wariant się sprawdza. Są więc orzechy, do wczoraj w jednej przegródce była żurawina, są orzeszki w wariantach raczej słodkich, chrupki kukurydziane z kaszą jaglaną (naprawdę niezłe0 krakersy po środku i ekspandowane proso. To ostatnie to świetny wynalazek i jak gdzieś traficie to polecam. W konsystencji jest to podobne do dmuchanego/prażonego ryżu, ale MA smak. Mamy też ekspandowany owies i też jest fajny. I słuchajcie, paznokcie SĄ 🙂 Nie wiem na jak długo, ale SĄ 🙂
<><>
Zaczęłam składać choinkę. Tak mi było z nią dobrze i nie miałam jej ochoty składać, ale prozaicznie skończyło mi się drewno, w domu zimno, więc postanowiłam zieloną energię pobrać z drzewka 😉
