uhu-ha, ha!

Mój biegowy trener pochwalił się wczoraj biegiem, do którego się przygotowuje. Ma już bilet lotniczy do Nairobi, bo bieg jest już za miesiąc, odbywa się w Afryce i nazywa się Kilimandżaro Maraton 🙂 Bieg wygląda niesamowicie. Pomijam już, że tam jest ciepło, to biegnie się na ten największy pagórek czarnego kontynentu mijając po drodze miasta, wioski oraz plantacje bananów, kawy i kakao. Na trasie są tłumy wiwatujących, bo bieganie jest w Afryce bardzo popularne. Coach zresztą mówił, że siłą tamtejszych biegaczy jest tworzenie biegowych grup. To coś czego nie robią Amerykanie, czy Japończycy, którzy próbują im dorównać. Na dziś wieczór zapisałam się więc na trening do mojej biegowej społeczności i ja. Wiem, że mamy teraz ogólnopolską histerię związaną z zanieczyszczeniem, ale chyba nie będzie tak źle. Btw. są specjalne apki na komórki o zanieczyszczeniu. W zależności od modelu nazywa się to: zanieczyszczenie powietrza/air matters albo air pollution. Na moją Lumię znalazłam coś o nazwie: Asia Air Quality i o dziwo mierzy lokalnie.

Wkleję Wam filmik z ubiegłorocznego Kilimandżaro Maraton. Nie planuję maratonu, ale w takich warunkach nieźle było by móc pobiec. Jak widać cała masa ludzi ze świata bierze w nim udział! 🙂