„Piękno na mrozie nim zostaje”

– Brodski (wiem, że ma racje, ale ja trzeci dzień pod rząd wsiadam do auta przez bagażnik,bo inne drzwi zamarzają i mam DOŚĆ mrozów 🙂

 

Podsłuchałam wczoraj na siłowni jak moja instruktorka z kimś rozmawia. O MNIE. I słyszę, że mówi: „Ona jest niezła. Zobacz jakie ma ręce.” MA RĘCE!!! Podekscytowana, wiedząc, że na mnie patrzą, i o MNIE mówią (!!!), wycięłam klasyczny numer, czyli trochę przesadziłam… A dziś rano ledwo wstałam. Zeszłam do kuchni i mówię do Łucji:

  •  Łucz, ja wyskoczę na chwile na siłownię.
  •  Przecież wczoraj byłaś.
  •  Tak, ale mam takie zakwasy, że muszę je rozbić, bo nie mogę się ruszyć.
  •  Miałaś zrobić gofry.
  •  I zrobię. Wrócę zanim maluchy się obudzą.
  •  Ale jak pójdziesz dzisiaj, to jutro będziesz mieć kolejne zakwasy.
  • To jutro pójdę znowu.
  •  No to mamy przechlapane przez najbliższe 10 lat!

Nie, no chyba nie będzie tak źle 😀