hucznie

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego w powojennych wojnach, taką cenną walutą wymienną między bohaterami były koty. Przecież to się mnoży samo, nie? Ale okazuje się, że są warunki w których koty nie chcą żyć. Nie znoszą np. hałasu. Huk petard, zbliżony podejrzewam do odgłosów wojny, autentycznie je przeraża i może zrobić im krzywdę. Dochodzi do tego naturalna eliminacja, o której opowiadał mi ostatnio weterynarz. Otóż, dzikie koty, podobnie jak lwy, zagryzają kociaki płci męskiej, żeby nie walczyły z nimi o terytorium w przyszłości.

Na Sylwestra Klarens przepadł. Uparł się, że musi wyjść dokładnie pięć minut przed północą. Myślałam, że może skoczy na siku i wróci, więc nie zamknęłam drzwi i chłód wlewał się szerokim strumieniem do domu. A on na ugiętych nogach poszedł. Strzelali tak jak nigdy. Widoki z której strony domu bym nie była, były oszałamiające, ale trochę mnie ten sierściuch martwił. On w ubiegłym roku ledwo to przeżył będąc w domu POD łóżkiem.

Nie było go wczoraj cały dzień, o 22-giej łaziłam po okolicy i kiciałam i nie było go dziś rano. Wstałam trochę wcześniej, bo chciałam wyprowadzić psa, zanim dzieciaki się pobudzą i kota nie było. Ale jak stałam po spacerze w kuchni nad gorącym czajnikiem, to widzę, że idzie i MIAUCZY 🙂

Więc wpuściłam. Cieszę się, że się znalazł. Ma przerośnięte ego, jest samolubny i nieznośny, ale mój! 🙂

rOBLRZwfffbDBjovsB