Mam tak, że jak postawię i ubiorę choinkę to nie mogę się na nią napatrzeć 🙂 W styczniu już mnie denerwuje, lecz te pierwsze momenty są magiczne. Wygaszam sobie światła w domu, dzieciaki śpią, a ja siedzę i się gapię. Minęła północ, prawie wybiła pierwsza w nocy, a ja dalej siedziałam na schodach 🙂 Nie pamiętam, czy ta egzaltacja była od zawsze, ale od kilku lat tak to właśnie wygląda 🙂 Oczy mi się zamykały, lecz ogarniały mnie niesłabnące fale szczęścia/zadowolenia i ruszyć z miejsca się nie mogłam 🙂
Dorzuciłam inne gadżety zastawiając każdy wolny fragment stołów, blatów i parapetów i wiem, że z niektórymi (jak te wokół okien) rozpędziłam się za bardzo, ale z niczego nie potrafiłam zrezygnować 🙂
Klarens choinkę polubił 😉






<><>
Dziewczyny mają do przeczytania kolejne lektury. Łucja ma „Dziewczynkę z zapałkami„, którą pochłonęła przed snem i pogadałyśmy sobie tylko o tym jak rozwijały się prawa dziecka ;), a Lilka ma „Kubusia Puchatka„. Przejrzała tę mapę, która jest w wewnętrznej stronie okładki.
- Mój dom, domek Kangurzycy, stuuumilowy las, pułapka na słonie – zaczęła czytać…- Dom królika. KrÓLik to wyjątek.
:)
