- Chciałam kupić renifera.
- Renifera?
- Tak. Renifera, jelonka… Miałam już na to ochotę w ubiegłym roku, ale dopiero w tym jestem na to gotowa.
- Dużego, małego?
- Takiego, żeby było go widać. Jak już ma być, to nie taki nieśmiały.
- Z saniami?
- Nie, nie za dużo. Na to nie jestem gotowa.
- Z obracającą się głową?
- Nie, to też za dużo. Ale żeby świecił na biało. Raczej na biało…
- Może taki?
- Będzie idealny 🙂 A teraz proszę mi dać jakąś zniżkę.
- A fajerwerki u mnie Pani kupi pod koniec grudnia?
- Pomyślę.
- To dam 🙂
Słabo idzie mi pod koniec roku projekt dom, ale za to mam karnet na siłownię 🙂 Niemniej jednak, oto kolejny produkt z kategorii do domu. Sezonowy, ale na lat wiele 🙂 Świetlny renifer przed dom 🙂 Foty jutro, jak go postawię. A dziś dzień z cyklu maraton imprezowy. Z party, na party. Jedne były w garncarni. Super! Za dwa tygodnie będziemy mieli do odebrania zrobione przez dziewczyny figurki i wtedy Wam wkleję zdjęcia jak im to wyszło. Lilka jak to Lilka zrobiła diabełka, po czym jak się odwróciłam wszystko zgniotła, bo nie IDEALNE. I wtedy babka, która prowadziła zajęcia stanęła przy niej i pomogła jej zrobić i królika i rybę 🙂

