węch, smak i… święta

Moja bratowa ma niezłą garderobę 🙂 Często ją wymienia i czasem przy okazji takich czystek przejmuję co nieco z poprzedniej kolekcji. Wydarzyła się w związku z tym historia, która wydaje mi się dosyć ważna, więc dziś o tym.

W jej doły raczej się nie mieszczę. 38 to odległe wspomnienie, co zresztą obserwuję na siłowni. Wszystkie mają jakieś proporcjonalne te tyły, a u mnie wyrosła kula 🙂 Lubię to, mam to po Lutce, nie będę na to narzekać, ale do przebieralni biorę co najmniej 40-stki. Natomiast góry często mi podpasowują. I co tu kryć przydają się. Wylosowałam więc wczoraj pasiasty sweterek i rano go założyłam. Potem zaczęłam rozwozić dzieciaki. Ostatnia była Łucja, która na pożegnanie obdarzyła mnie gorącym uściskiem, lądując nosem w moim splocie słonecznym.

  • Mamo, dlaczego Ty pachniesz domem wujka Marcina?

Wow. Łucja ma fizjologicznie nadwrażliwy smak. To wiedziałam. Wiedziałam też, że smak i węch są skorelowane, ale żeby tak to połączyć? Płyn do płukania/proszek z konkretną osobą??! Niesamowite. Dodam, że ona nie wiedziała, że coś mi doszło, zresztą wyciągam rzeczy z poprzedniej zimy i ona nawet nie pamięta co miałam, a co nie. 

<><>

Poza tym dalej toniemy w świątecznych akcesoriach. Ogarnęłam wczoraj te cekiny i pudełka z akcesoriami craft-owymi, lecz Mieszko od Mikołaja dostał wielkie styropianowe gwiazdki do ozdobienia i bajzel powstał na nowo. Plus Lilka będzie w poniedziałek będzie robić bombki w szkole i ma donieść akcesoria. Ach, i doszły (wszystkie TRZY) do wniosku, że trzeba zrobić kartki pani od pianina, pani od baletu i instruktorowi pływania. Poznacie, które dla kogo? 🙂 To kółko to oczywiście ratunkowe. Metafora oczywiście, bo kolory nie te 😉 Wszystkie są w wersji mini (o ponad połowę mniejsze od tych, które Łucja robiła w ubiegłym tygodniu), w środku będzie wyłącznie „Wesołych Świąt” i podpisy.