A tym czasem w Łodzi :)

Ładne, nie? Co ogarnę dom pod choinkę, to niezauważenie znowu jest zawalony. Te polary i krawiectwo jest druzgoczące. Łucja zaczęła szyć czapeczki dla krasnoludków/elfów i wszędzie mam porozkładane stożki. Lilka odkryła, że brakuje jej woreczków (rychło w czas), więc przyznałam się, że czekam na coś i jej dołożę (czas mam do poniedziałku). Za to byłam na dniach otwartych w szkole i zebrałam morze pochwał pod adresem Lili (do Łucji nie udało mi się dotrzeć). Ruszył też kiermasz i NASZE ozdoby sprzedały się jako jedne z pierwszych 🙂 Ach i nie wiem czy wiecie, ale na Boże Narodzenie ma być PEŁNIA. Ostatni raz takie zjawisko było 30 lat temu 🙂 Czyli ci co ruszą na Pasterkę nie będą szli po ciemku 🙂 A Klarens może przemówi? W takich okolicznościach to chyba nie ma wyjścia…