Tak mam napchany grafik, że wprowadziłam dziennik, żeby mi coś nie uciekło. Mam robienie ozdób świątecznych w szkole i przedszkolu (w sumie 3 spotkania), są zebrania w szkole i zebranie w szkole językowej Łucji, powinnam podjechać do dwóch konkretnych sklepów, bo nie mam ŻADNYCH prezentów, będą Jasełka i strasznie mi głupio, ale nie zgłosiłam się do pieczenia ciast (zaproponowałam więc, że oprócz składki przyniesiemy też pikery świąteczne do ciast). Z pannami należałoby pójść do fryzjera, dekoracje świąteczne w domu leżą, a Łucja chciała by na jej imieniny zrobić sąsiedzkie spotkanie dla koleżanek. Przez net będę kupować wyłącznie książki, bo boję się, że cała reszta może nie dotrzeć. Ach, no i kartki świąteczne musimy wypisać… I kalendarze zamówić! I ponieważ mało to jeszcze na jakieś szkolenie się zapisałam… Wizyty lekarskie klepnięte na grudzień odwołuję, wystarczy mi dentysta jutro 🙂
Dziewczyny zaniosły dziś do szkoły kartki z życzeniami świątecznymi. Część była już zrobiona wcześniej, część wczoraj dopiero, ale zanieść chciały na Mikołajki (wtedy kiedy w szkole będą je obchodzić, czyli DZIŚ).






