Falę obrzydzenia wywołał u Klarensa śnieg…

Instruktor pływania Lilki namówił ją dziś by skoczyła do wody (na nogi) ZE SŁUPKA 🙂 Jakoś tak bokiem jej wyszło, ale dwa kolejne razy były już ładne. Niesamowite! 🙂 Powiedziałam mu, że chyba będziemy go zabierać na szkolne przedstawienia, skoro potrafi ją do wszystkiego namówić, ale chyba nie zrozumiał jaki związek ma pływanie z przedstawieniami 🙂 Btw.  Lila przed zajęciami posmarowała sobie usta błyszczykiem i po zajęciach powiedziała: Ten Radek, to taki gapa! Nie zauważył mojego błyszczyka! Jakby coś było widać przy tylu szczerbach 🙂

Łucja pływa i wskakuje oczywiście pięknie, a i Mieszko pływając ze mną zaczyna łapać o co w tym pływaniu chodzi.

<><>

Pochwalę się Wam jak zapakowałam prezent na Mikołajki do klasy Lilki (na zebraniu było losowanie i ja wyciągnęłam jedną dziewczynkę). Patent z wrzucaniem pod celofan „śniegu” nie jest mój – żona mojego kuzyna jest mistrzem pakowania i na któreś święta tak właśnie zapakowała prezenty, choć użyła sztucznego śniegu. Ona wyjątkowo lubi takie rzeczy (nawet miała punkt z pakowaniem prezentów w którymś wrocławskim mallu) i jej pakunki to zawsze takie dzieła sztuki, że żal rozpakowywać 🙂 Aleee, nie pakujcie tak do domu, bo to straszny bałagan powstaje 😉 Za to do szkoły na Mikołajki w sam raz 😉