o psie, który prawie utonął

Chronicznie nie znoszę pisać na komórce, ale wydarzylo się coś co muszę zapisać od razu. Ale po kolej…

Wiele lat temu płynęły sobie dziadki rejsem po śróeziemnomorskim morzu. Siedzieli na pałubie, sączyli mroźoną kawę, którą serwowano tam wybitną i generalnie carpe diem. W takim właśnie momencie podszedł do nich gość i powiedział do ojca:

  • Przepraszam, ale moja źona twierdzi,że pana zna.

Krzycho spojrzał w bok i krzyknął:

  • Gośka!

I tak w miejscu zupelnie nieoczekiwanym spotkali się znajomi z jednego miasteczka. Nie jacyś dobrzy, bo ona jest z 5 lat młodsza, ale znajomi. Potem przez kilka lat byli dobrymi znajomymi, a potem ze wzgledu na rozjazd po Polsce kontakty się rozluźniły. Czasem do siebie dzwonili, czasem wysylali kartki i w ten sposób wyszło na to, ż e w tym roku spotkaja sie ponownie w rodzinnych stronach i to w tym samym miejscu noclegowym. Jej mąż,  który jest przezabawny, ma ukochana łódkę i tylko z nią jeździ na wakacje. No a tam gdzie łódka tam i my chętne ma przejażdżkę! Władowałłyśmy się we trzy, Mieszula został na lądzie z babcią.

I dochodzimy do właściwej historii. 

Na pomoscie została Sziwa. Wczoraj wskoczyła nam do roweru wodnego, ale sądziłam, że już wie, że wrócimy. Odpalony został motor i ruszylismy w stronè pomostu. Gnaliśmy kilka minut i za zakrètem na chwilę się zatrzymaliśmy. Gadamy i Andrzej mówi:

  • Jakiś ptak wskoczył do wody.

Ja patrzę a to Sziwa!!!!! A my na środku jeziora. Dopłynèła do nas i co dalej????? Na łódkè nie wejdzie bo nas przewróci, a do przegu dopłynąć nie można, bo ona wpływa pod łódkę!!!!!

I w takim momencie ona (Sziwa) zaczęła tonąć….

Zanurzała się pod wodę i wynurzała się piszcząc. Wskoczyłam do wody i dopłynęłam z nią do brzegu. A potem na bosaka przez las wróciłam z nią na przystań. To było niezwykłe. Zawsze się zastanawialam czy ratujac kogos myslisz o tym, żeby sie rozebrać. Nie myślisz. Wskakujesz w tym czym jesteś. I trzeba zdać sobie sprawè z jeszcze jednego. Pies skoczył do wody by nas uratować. I był gotowy, i prawie to sie stało,  oddać za nas swoje życie. I to jest nasz dług wobec niej.