Czy możemy codziennie tak jeździć całą rodziną??

– Lilka zachwycona wspólną rowerową wyprawą

Wczoraj dotarł do nas tatin, a dziś dopompowaliśmy powietrze w drugim rowerze i ruszyliśmy na wycieczkę. Na start mety, gdzie dziś się na dziesiątkę biegnie, na rynek, na festyn z bezpłatnymi dmuchańcami, na plac zabaw w lesie, pod fontannę… WSZYSCY. Mieszko śmigał na biegowym, panny elegancko na dwóch kółkach, no i my. Ubiegłoroczne wakacje nazwałam rowerowymi, ale to chyba TE będą godne tego miana 😉 Bardzo to fajny moment, że możemy jechać wszyscy i sprawia nam to tyle radości 🙂 Trzeba jeszcze tylko Mieszulka tego lata przesadzić na rower z pedałami i nie będzie tak odstawał od peletonu!

Btw. mamy znajomych, którzy za główny punkt wakacji stawiają sobie by tam gdzie dotrą NIE używać auta. Przez 10 dni, czy dwa tygodnie gdy są nad morzem, czy nad inną wodą poruszają się wyłącznie na rowerach. Zawsze im tego zazdrościłam, ale może i my tak będziemy mogli 😀

<><>

Jutro rano ruszam z dzieciakami w Bieszczady. Nie te najwyższe, ale Bieszczady 😀 Powrót w środę!