Zaczyna się październik więc ruszyły zajęcia dodatkowe. Z GOK-iem będą panny mieć dwa. Dziś (w poniedziałki) balet, a w soboty rano kółko plastyczne. Zapisaliśmy je też na zajęcia fizyczno-chemiczne, ale to kawałek dalej i zajęcia będą w co drugą niedzielę.
No i niestety za nami pierwsze fiasko. Lilka na balecie urządziła taki show, że została wyproszona z laurką: ona niestety się nie nadaje. Fatalnie! Bo to bardzo ważne, by miała jakieś ćwiczenia sportowe. Łucja jest dość aktywna, jeździ na rowerze do szkoły i ma w-f. A Lilka po tych wszystkich zmianach ustawowych na razie w przedszkolu rytmiki i gimnastyki nie ma, no i nie da się ukryć, że ona najchętniej siedzi i coś tam sobie dłubie. Z drugiej zaś strony to trochę nie fair wobec Łucji, że ona ciągle za sobą ciągnie takiego małego buczka. Chciała sobie poćwiczyć na balecie, a przyszło jej pocieszać siostrę. Na razie jednak nie odpuścimy. Zajęcia są opłacone za miesiąc z góry, więc co poniedziałek będą się obie w rynsztunku z tiulu na zajęcia stawiać i może (MOŻE) zechce jej się wejść
<><>
Dla równowagi zdjęcie nieodmiennie słodkiego Mieszeczka. Przyszło mi do głowy, że wiem co czują mężczyźni, którzy rozmawiają z uroczą dziewczyną. Taką, która podoba im się tak bardzo, że nie są w stanie się skoncentrować na tym co ona mówi czy traktować jej poważnie. Ja tak mam z tym uroczym Kluseczkiem.

