Krucjata o półksiężyce

Lutka ma piękne dłonie. Zawsze mówi o sobie: Mam piękne oczy i ręce. I to prawda. Oczy moje nawet lubię, ale dłoni mamuśce zazdroszczę. Ma długie palce i migdałowate paznokcie zaczynające się od równych i białych półksiężyców. Moje paluchy może i są szczupłe, ale mają zgrubienia na kostkach, a czegoś takiego jak półksiężyce nie ma. Chociaż kiedyś było…

Siedziałam więc tak sobie wczoraj przy necie z opcją: Przeczytałam już CAŁY internet. Lecz przypomniał mi się ten żal za utraconym pięknem więc wrzuciłam nowy temat do wyszukiwarki. I?? Doktor Gogiel twierdzi, że brak półksiężyców to objaw przemęczenia i osłabienia. Na paznokciach widać cały nasz stan zdrowia przez ostatnie 8 miesięcy. Luki w żywieniu i kondycję fizyczną. Detergenty i dołki nastrojowe. 

Diabla temat zirytował (ale on półksiężyce MA!!!) i uzasadnia to, że połowa ludzkości nie ma półksiężycy, ale przecież to można świetnie odbić ulubioną frazą wychowawczą moich rodziców: Zawsze równaj się do lepszych! Nigdy nie do gorszych! 🙂 Ruszam więc z programem: relaksacyjna jesień. Od dziś kładę się spać o 23-ciej. Muszę też jaką odżywkę do paznokci sobie sprawić. I nitrylowe rękawiczki. Btw. Wy pewnie też właśnie oglądacie własne paznokcie… Ale ja zamierzam te moje półksiężyce odzyskać! :))