Kupił Diabli na rynku WÓR papryki i rozpoczął przetwarzanie 😉 Nic nam nie wyszło z ubiegłorocznej próby wekowania leczo (ono niczym ogórki kiszone wybuchało) więc po prostu jemy na bieżąco. Wczoraj na kolację z plackami ziemniaczanymi (mąż mi cudownie kartofle z cebulą utarł i przygotował, a ja usmażyłam 🙂 a dziś dzień cały z chlebem 🙂
Plan jest by najeść się na zapas! 🙂
<><>
Łucja rozmawia z Lilą. Podsłuchuję i dolatuje do mnie fragment:
- Jak chłopak jest ładny, to można na niego powiedzieć CIACHO.
Wtrącam się więc:
- Łuczku a skąd Ty takie mądrości wiesz?
- A co??
- A nic. 🙂
