Laundry day

Lila rano przy szafie wybiera ubranie. Za każdym razem trzeba wszystko wyciągnąć i przyłożyć do jednego już wybranego elementu. To trwa i to wymaga cierpliwości. Lecz cierpliwie czekam:

  • Lilu, a może ta bluzeczka?
  • Nie. Ta będzie źle ZSYNCHRONIZOWANA z dołem. 😉

<><>

Czas już jakiś temu wymyśliliśmy, że imieniny dzieci będziemy obchodzić jako wspólne wydarzenia naszej piątki (wtedy to było czwórki jeszcze). Wyjazdem na weekend, wspólnym wyjściem, albo wspólną zabawą. Tyle, że Mieszka wypadają 1 stycznia, a wtedy się przecież śpi i odsypia. Można co najwyżej pójść na sanki, bo przecież wszystko pozamykane. Łucji są dwa tygodnie wcześniej: 13 grudnia. W szczycie gorączki przedświątecznej, gdzie jedyną rodzinną rozrywką jest na ogół ubieranie choinki.

Aaale za to Lili wypadają bardzo dobrze bo 4 września. Wiele lat temu jeszcze z samymi dziewczynami pojechaliśmy do Krakowa. A w tym roku jedziemy na Warmię! Diabli ma akurat spotkanie, więc i tak jedzie, a my po prostu zabieramy się z nim. Nocleg wydłubaliśmy na grupo-okazji, a że okazja jest imieninowa, to czemu jej nie wykorzystać? 🙂

Wyjazd jutro baaardzo rano, a powrót w poniedziałek. Ruszam do prasowania, bo choć to tylko dwa dni, to ubrań potrzeba sporo bo ma padać i wiać. Nie boimy się jednak i jedziemy! :))