Nie miałam planów na tę końcówkę wakacji, ale świadomość że zostało nam jeszcze całe 10 dni do rozpoczęcia roku szkolnego, zmusiła mnie do działania 🙂 A ponieważ tak fantastycznie odkryłam na nowo schroniska to nieoczekiwany pomysł jest zupełnie racjonalny.
Na ruszt bierzemy Świętokrzyskie. Łysa Góra, czarownice, sabaty i kulty pogańskich bożków. To jedno. Drugie to wykopaliska archeologiczne przenoszące nas do czasów neolitu. No i Pacanów – stolica bajki. Pagórki spowite mgłą, naturalną energia unosząca się w powietrzu i cień miotły, która może nad nami przelecieć… 😉
Wyjazd jutro rano, trasa jest zaplanowana na 3 dni, a potem jedziemy do dziadków na weekend. Tam ma dobić do nas Diabli i razem wracamy w niedzielę. Dziadki nas chciały zaprosić na ostatni tydzień lata, ale to jeszcze zobaczymy… Bo szkoda mi tych ostatnich ciepłych dni przesiedzieć w domu, więc wolę ruszyć już teraz 😀
<><>
„Mroczna” opowieść z wieczornego zasypiania…
Dziewczyny czasem kładą się do jednego łóżka. Potem w nocy przenosimy każdą na swoje miejsce, co nie jest łatwe, przynajmniej jeśli chodzi o Łucję i wrzucenie jej na pięterko. Łucja lekko i szybko zasypia przy brzęczeniu siostry, lecz dziś rano mi wyznała:
- Wiesz, jak tak wczoraj zasypiałam i patrzyłam na twarz Lili, to widziałam jak zaczęła się zmieniać w potwora…
Za dużo monster high? :DDD
I rzeczony monster po porannym zbiorze pomidorów wygląda tak:

