Jedyne miejsce, gdzie dało się dziś oddychać to była woda

Naprawdę. Jak wychodziliśmy na brzeg to aż zatykało. Lecz odwiedziliśmy dziś rzekę Tanew i na szczęście siedzieliśmy na wspaniałej, odkrytej niedawno miejscówce. Woda na takim lekkim zakolu rozlewa się szerzej i stworzyła mielizny. Ludzie tam rozstawiali sobie leżaki, a kawałek dalej za kąpiącymi zarzucali wędki (koleś w ciemnych kąpielówkach). Rozsiedliśmy się, choć bezpośrednio na wodzie i MY 🙂

Ja i Mieszko byliśmy tekstylni :) Ja mam spalone plecy, a on jest bielutki z natury, więc chciałam go pozasłaniać. Panny nie wyraziły na zakrywanie zgody, więc tylko je grubo posmarowałam kremem.

Ja i Lilka siedziałyśmy na paro-centymetrowej wodzie. Ja się na niej kładłam, a Lila mi po prostu towarzyszyła 🙂

Łucja biegała. W te i spowrotem po tej płyciźnie 🙂 Czasem łaziła też po konarach przyniesionych przez rzekę.

I jeszcze zoom na rzekę. Takie spiętrzone w oddali (taka biała kreska nad powierzchnią wody) to te słynne „szumy na Tanwii„, czyli mini-wodospady odpowiedzialne za wzbijanie wytwarzanego przez rzekę jodu.

<><><><>

Dziś zaczęła się w Lublinie impreza Karnawał Sztukmistrzów. Przez 4 dni miasto szturmują cyrkowcy, iluzjoniści i czarodzieje. Pomiędzy domami będą rozciągnięte sznury, po których będą chodzić akrobaci, a na błoniach pod zamkiem będą namioty z cyrkiem i magami. Imprezę odkryłam rok temu i wpisałam w grafik na przyszły rok. Czyli na 2013. Jedziemy. Nie wiem jak to w takim upale wyjdzie, ale plan A jest taki: wyjazd jutro rano, a powrót w sobotę wieczorem.