Długi weekend, ponoć ostatni upalny w tym roku, to czas imprez ogrodowych. Niedobitki co nie wyrwały się na jakieś przedłużone urlopy grillują, gawędzą i opowiadają o tym co robiły na wakacjach i co warto zrobić za rok. Tam gdzie są dzieci dochodzą tematy podręczników, biurek i plecaków.
Trochę więc pod hasłem świętowania urodzin Łucji, a trochę z potrzeby sąsiedzkiego posiedzenia przy jedzeniu zrobiliśmy spotkanie i my. Z sąsiednich ogródków dobiegały piski brykających dzieciaków, a skądinąd unosił się dym z brykietów.
Zanim jednak goście się zeszli cyknęłam kilka fotek 🙂 Spod parasola, czyli podgląd na Lilkę i Młodego:

Fikołki na fotelu:

Oraz fikołki dziewczyn na tacie:

A potem już goście przyszli i dzieci wypełniły OBA baseny 🙂 Btw. płatki z armat zostały wyzbierane i wrzucone do basenów. Białe motylki były papierowe więc się zdegradowały w porannej rosie, ale fioletowe płatki okazały się być z materiału, więc dobrze że zostały wyzbierane 😉

