Myśląc o wyjeździe do Lublina szukałam jakiegoś taniego noclegu. Pierwotnie miało to być pole namiotowe. Jakieś stare igloo jest, a dla dzieciaków była to by to duża atrakcja. Ale poszukałam, popytałam, poforumowałam i okazało się, że z tymi polami namiotowymi to w Polsce słabo. Brzęczało mi w głowie, że powinien być jakiś nad jeziorem Białym, ale i on został zlikwidowany. W okolicach Lublina pól namiotowych jakby nie było nie ma.
Hmm… I wtedy przypomniały mi się schroniska młodzieżowe. Sprawdziłam i bingo! W Lublinie, prawie w samym centrum jest. Zadzwoniłam, dopytałam się czy ja, chociaż nie młodzież, mogę się zatrzymać i zarezerwowałam miejsce. Btw. z tytułu liczebności (1+3) zapisano nas od razu na salę wieloosobową, do której i tak nikt nigdy nie dochodzi.
Nocleg okazał się super. Cenowo absolutnie nie do przebicia, a warunki przyzwoite. Koce pachniały jakąś naftaliną, ale pod prysznicami była ciepła woda a w nocy było cicho i spokojnie. Zresztą jak to mawia mój sąsiad-emeryt: Wracam z wakacji i wypoczywam w tych moich luksusach, bo przecież na urlopie zawsze się śpi w gorszych warunkach niż ma się w domu. Jedzie się przeżywać, a nie przesypiać.
Razem z nami były jeszcze 3 „grupy”. Dwie rodziny ze Śląska, jedna zakochana para z Krakowa. Wszyscy przyjechali dobrymi autami, a dwie rodziny były z nastoletnimi dziećmi. Dziewczyny z Młodym skakały z łóżka na łóżko (ale sami rozumiecie, że sześć łóżek stojących w rzędzie stwarza wspaniałe możliwości), ja oblekałam zieloną pościelą, którą dostałam w okienku przy „recepcji”, koce i naprawdę mi się tam spodobało. Na fali fascynacji schroniskami przejrzałam nawet stronę PTSM, by dowiedzieć się gdzie to można by się jeszcze tak zatrzymać (btw. baza na stronie jest mocno niekompletna) i wiecie, że nie wiem czy nie wyrobić sobie legitymacji? :))

<><>
Lila stoi goła przed lustrem i się ogląda. Zagaduję:
- Podobasz się sobie?
- Tak.
- A co najbardziej? Zobacz jakie masz piękne okrągłe ramiona, gładką skórę, długie nogi…
- Najbardziej podoba mi się moja psitka.
🙂 Ot, cała Lila.
