Równo siedem lat temu, chwilę po SIEDEMnastej urodziła się Łucja. Dziewczyna jest super. Jest takim dzieckiem z którego rodzice są dumni. Jest mądra, zdolna i opiekuńcza. Ostatnio dorosła. Coraz częściej bawi się sama i najmocniejszy duet w trójce tworzą Lila z Mieszkiem. Maluchy. Ona zaszywa się gdzieś z książeczką, jakimś artystycznym projektem albo swoimi tajemnicami. Łucja jest dobra. Nie wiem co jest wyżej niż dobra, ale ona jest w tej dobroci absolutna. Wszystkie jej działania są uwarunkowane samopoczuciem innych. Te starania by nikogo nie zranić, czasem aż mnie martwią…
Jest też szalenie empatyczna. Pamiętacie ten dzień kiedy próbowałam się skontaktować z dziadkami? Byłam wtedy nieznośna – i ona jak gąbka, jak lustrzane odbicie reagowała tak samo jak ja. Tak jak nasz cudak Lila jest skoncentrowana wyłącznie na sobie: na swoich humorach, huśtawkach emocji i gonitwie myśli i to ją kształtuje; tak Łucję przenikają nastroje innych. Można powiedzieć, że Łucja jest jak bluetooth 😉 Ona odbiera wszystko wokół. Dla porównania Lila jest jak wifi, może zauważa inne urządzenia, ale niekoniecznie chce się z nimi połączyć 🙂
Przed nami, jako rodzicami trudne zadanie. Tak jak Lilę musimy nauczyć zauważać innych, tak Łucję musimy nauczyć uszczelnienia się przed innymi. I to chyba będzie nawet trudniejsze.
Właściwa impreza w czwartek, ale dziś Moja Kochana Wszystkiego Najlepszego!

