W tradycji polskiej mieliśmy zawsze obsypywanie monetami. Pewnie kiedyś to były monety o jakiejś wartości, ale odkąd pamiętam ja to były zawsze miedziaki. Lekkie i błyszczące jak złoto. Amerykanie mają ryż dostępny nawet w odmianie w kształcie serca. Pamiętam czarno-biały film z Elizabeth Taylor, gdzie świeżo poślubieni jadą pociągiem. Kłócą, a potem się godzą, i ona mówi: Spójrz na nas! Mamy jeszcze ryż we włosach, a już ze sobą walczymy!
Pomysł posta przyszedł mi do głowy po ostatnim ślubie dwa tygodnie temu. Tradycja ewoluowała i młodzi są teraz obsypywani konfetti. Strzela się takimi ręcznymi armatami i wychodzących z kościoła zasypują różnobarwne płatki, albo papierowe motyle. Cudowne! Spodobało mi się to na tyle, że zamówiłam takie armaty na urodziny Łucji 🙂 Wybrała armatę z fioletowymi płatkami i białymi motylami :)) Będzie z nich wystrzelone zaraz po zdmuchnięciu świeczek! 🙂
By top-listę uzupełnić warto dodać, że młodych wychodzących z kościoła można witać również bańkami mydlanymi, motylami i upps (ryzyko w powietrzu!) wypuszczonymi z klatek białymi gołębiami. Gdyby ktoś chciał to sąsiad mojego brata ma gołębnik mogę podpytać ile by to kosztowało :)) Bardzo ładne jest witanie bańkami – wcześniej rozdaje się gościom małe buteleczki i dmuuucha się mocno! :)

<><>
Dziewczyny po dłuższej przerwie odkryły Lego. Lila już drugi dzień siedzi i łączy te klocuszki. Pytam:
- Lilu, one nie są za małe te klocuszki dla Ciebie? Może wolisz pobawić się tymi większymi klockami Mieszka?
- Nie, bo tam nie ma szminek :)))
