poranny fitness show

Oglądam się rano przed lustrem w łazience. Ćwiczę te czajniczki, kaloryferki, napinam się i nic. Włazi do mnie Diabli (zawsze mi włazi), więc mówię:

  • Tak się napinam i nawet zalążka kaloryferka tu nie ma… Ale wiem, że jak jak wyjdę to będziesz też siebie tak sprawdzał 🙂
  • Na pewno nie 🙂 

Napięłam raz jeszcze, a Diabli wbił mi palec w brzuch i mówi:

  • Nie ma, nie ma. Jak w masełko weszło.

Wyszłam, a po chwili podstępnie zaglądam… Widzę, że się napina. I mówi do mnie:

  • Teraz wbij mi palec w brzuch.

Wbiłam i wrednie mówię:

  • Też jak w masełko weszło, mój drogi! 🙂

>>><<<

I jeszcze raz króliczki, choć pewnie macie już ich dość. Ale jestem tą pracą Łucji zachwycona. Tym razem użyła naklejek jako korpusów owadów. Jest motyl, pszczoła, pająk, ślimak, dżdżownica i pewnie coś tam jeszcze. Genialne! :))