Przysłał mi znajomy niezłego linka do strony z rumuńskimi pałacami. Stawiają je ludzie, którzy na co dzień pracują we Francji i każdego eurocenta ładują w swoje domy w Rumunii. Przyjeżdżają tam na wakacje, biorą tam śluby i wracają do pracy. Projekt artystyczno-socjologiczno-fotograficzny prowadzi grupa ludzi, która gromadzi zdjęcia i dane (tak przynajmniej przetłumaczył mi to z rumuńskiego gogiel translator) i można ich zasilać wpłatami (w zamian otrzymując chyba zdjęcia). Na to nie namawiam, ale fotografie warto obejrzeć. Coś niesamowitego! Domy mężczyzn, którzy chcieli udowodnić braciom, że mogą zbudować większy dom, puste sale tworzone tylko po to by oszołamiać, przyjęcia na budowie na śnieżnobiałych obrusach i ferrari-cabria przed kościołami.

Wyżej kobieta i jej dom. Na co dzień pracuje we francuskiej piekarni. W takim miejscu jak to niżej mieszkają. Prowizoryczne domy na obrzeżach Paryskich lasów.

Niżej para stajennych z Anglii na weselu w swoim rodzinnym mieście. W rękach trzymają butelki brandy w kształcie wieży Eiffla – symbol sukcesu i luksusu.

I kolejny pałac ze szkła i betonu. Jak będziecie oglądać zwróćcie też uwagę na tych, którzy budowali domy na tyłach rodzinnego domu.

I jeszcze to. Druhny i druhowie na weselu. Jest ich 30. Wszystkie ubrane w identyczne suknie z jednego materiału. Wow!

<><>
Dziś byłam z Lilą u laryngologa. Po zabiegu w lutym ubiegłego roku, stawialiśmy się co jakiś czas na wizyty kontrolne by sprawdzać co tam z drenami. Okazało się, że wyszły 🙂 Leżały niepotrzebne w przewodzie słuchowym, więc dok je wyjął. Błona bębenkowa jest cała, ponowne badanie słuchu można zrobić, ale nie jest to obowiązkowe. Dok powiedział też, że dziewczyna jest zdrowa, może się kąpać i moczyć uszy! 🙂
