Level 1

Kończymy pierwszą wakacyjną turę u dziadków. Za kilka godzin przyjedzie po nas Diabli, zapakujemy zakupy z rynku i rowery i ruszymy z powrotem. Btw. zakupów kupiłam znowu tę czarną fasolkę i mówię do babki, że jest taka smaczna i nie ma włókien, na co ona mi odparła, że fasolka w ogóle nie powinna mieć włókien, bo to znaczy, że za długo wisiała na krzaku. I że oni zrywają co dwa dni.

Pobyt minął szybko, ale u dziadków będziemy jeszcze tego lata gościć. Mieszko nauczył się sikać na stojąco, a panny miały niesłychany apetyt i strasznie się rozbrykały. Ponieważ nie wzięłam pieluch na noc młody nie dostawał przed snem butli z modyfikowanym. I nawet już sądziłam, że może ją wyeliminujemy z jadłospisu, ale wczoraj w sklepie znalazł karton z mlekiem na półce i się rozżalił: Moja Misia! Mniam-mniam! Bo na opakowaniu jest rysunek misia.

A jedziemy już dziś, bo jutro kolejna impreza. Siostra cioteczna Diabla bierze ślub i to taki dwudniowy. W zupełnie innym kierunku i też kawałek od nas. To chyba zresztą ostatni ślub w naszym pokoleniu, więc po nim na szczęście czeka nas kilka lat przerwy do kolejnej tury :))

<><>

Mix ogrodowy:

Królowe touchpada:

I miłośnik kiełbasy 🙂