Jaka muza na polskich kąpieliskach?

Leci Enej jak się pewnie domyślacie (i mówię Wam, że to będzie hit na Sylwestra!) i dysko bum-bum jak LMFAO – I’m sexy&I know it 🙂 A wiem o tym stąd, bo kontynuujemy tour po kąpieliskach. Dziś był zalew w Janowie. Fantastyczny! Od osób, które tam mieszkają wiem, że woda co roku jest spuszczana i na wiosna napełniana jest nową. Wybieraną spod okolicznych lasów, stąd ten kolor. Jest trochę zamulona, ale czysta i ciepła. Jest płytko i nie brakuje atrakcji dla dzieciaków. Jest jeszcze nieuruchomiona siłownia na świeżym powietrzu i imponujący park linowy. Jest wersja dla dorosłych gdzie w kaskach i na linach spędza się pod koroną drzew nawet kilka godzin (muszę tam zaciągnąć Diabla, to się przejedziemy 😉 i jest park  linowy dla dzieci, gdzie sił spróbowała Łucja (i częściowo Lila). Po zalewie pływają kaczki masowo ganiane przez małych chłopców :)) Całość jest cały czas budowana, ale już widać, że to będzie super miejscówka. Sosnowy las, drobny piasek z szyszkami i sprawna obsługa w kawiarni.

To jest taki zjazd na ziemię na dysku trzymanym między nogami :)) Btw. dorośli mogą zjechać na takim urządzeniu z brzegu na brzeg! 🙂

I wakacyjny przysmak by Lila… Rożek z lodami, a w nim… frytka :)))