Lubię niedziele 🙂
Dzisiejsza przyniosła:
- Początek tradycji niedzielnych poranków
- Udaną kaczkę!
Primo, to seans filmowy dla naszych i sąsiedzkich dzieciaków. Zrobiliśmy pop-corn na patelni, opuściliśmy rolety i odpaliliśmy VOD naszego dostawcy kablówki. Merida Waleczna. Fajne, choć panny się trochę bały i chyba oglądaliśmy już w tym roku lepsze kreskówki! Kolejny seans za miesiąc 😉

Odświętnie i niedzielnie. Zrobiłam kaczkę 🙂 PIERWSZĄ. Wyjęłam z zamrażarki mrożonkę od Lutki, rozmroziłam i moczyłam w zalewie przez dobę (miód, beherovka, majeranek i czosnek). Trochę mi się przypaliła, no ale nie czepiajmy się szczegółów. Po prostu trzeba ją jednak przykrywać. I po 40 minut na każdy kilogram wagi, bo to wielka ptica była. Pycha!


