W mini remontach (takich obejmujących jedno pomieszczenie) najważniejsze jest codzienne ogarnianie placu budowy… Więc ogarniam. Pokój niczym izolatka, jest zamknięty by nie pylić na resztę pomieszczeń, a przy wyjściu leży dywanik, gdzie zostawia się „budowlane” kapcie. Mój ulubiony wykonawca zapętlił na androidzie „Bożenkę” chwilę jeszcze wygładzał, a potem ruszył z malowaniem. Dziś na biało. Sufit i niektóre ściany…
(kliknąć obrazek by obejrzeć 😉
<><>
Zagadałam do sąsiadki, która wyszła przed dom. Ona pracuje w jakiejś stadninie jako psycholog i ma dwa tłuste koty. O nich właśnie:
- Po nich nie widać, że zima się NIE kończy…
- Po nich nie, ale mój koń już linieje. Wystarczy po nim szczotką przejechać i cała jest do czyszczenia.
- Naprawdę?
- Tak! Czyli idzie wiosna. Idzie!
Czekamy! Śnieżne spacery z Mieszkiem w sankach są bardzo romantyczne, ale…
