Obecny pokój dziewczyn ominął dwa remonty, więc prace odświeżająco przygotowujące są kompleksowe. Dziś Diabli wygładzał ściany. Etap mało malowniczy, więc bez fotorelacji. Żartowaliśmy sobie tylko, że w Rosji kładli tapeta jedna na drugą i dzięki temu wielkopłytowe budowle lepiej się trzymały 🙂
<><>
Za nami natomiast zebranie w przedszkolu Lili. Musimy poprawić motorykę, bo podobnie jak Łucja ma słabe dłonie i nie potrafi np. korzystać z nożyczek, ale poza tym wszystko w porządku. Lila jest lubiana, choć ma swoje dziwactwa. Potrafi np. w trakcie zabawy odejść i siąść z boku. Albo pójść do pani Grażynki na kolana. Spędza taki kwadrans w izolacji i wraca do dzieci. I posadzono ją przy stoliku z największym łobuzem. Ona jako jedyna nie wkłada mu palców do oczu. Początkowo była niezadowolona, ale teraz jak on do niej coś mówi to po prostu odwraca się bokiem :)) I tak na stałe przy nim siedzi 🙂
Na jej świadectwie z angielskiego jest ta sama adnotacja co rok temu: wydaje się, że rozumie, ale realny stan jej wiedzy trudno ocenić. Lecz tym akurat się nie martwię. Byłam na dniach otwartych w przedszkolu i widziałam ją na zajęciach z języka. Wg mnie jest świetna. Powiedziałabym nawet, że jest najlepsza w grupie. Pierwsza zna odpowiedzi i chociaż tego nie mówi to np.rusza ustami. Albo jak mają dobiec do jakiegoś przedmiotu, którego nazwę usłyszały, to nie ogląda się na inne dzieci i biegnie bezbłędnie. Często zresztą dociera na miejsce jako pierwsza!
