Wrzuciłam do ognia ostatnie polano, więcej drzewa nie na TĘ zimę nie kupujemy, zaczynam więc przygotowywania do wiosny. Pogodynka zapowiada, że do Dnia Kobiet temperatura poniżej -6 nie spadnie, wiec można założyć, że zima zmierza ku końcu!
- Minionej zimy Mieszko nauczył się wydmuchiwać nos, co mnie bardzo cieszy, bo Frido-wynalazków nie znosiłam, choć przy Lili było to używane często.
- Łucja pokochała golfy i urosła. Dostała na zimę nową kurtkę, zaczynała ją z założonymi rękawkami, a przy tym tempie na kolejną zimę trzeba nową. Przez same ferie urosła 2 cm! Mamy więc czapki, szaliki, solidne rękawiczki, ale na 2013/2014 potrzebna będzie kolejna kurtka.
- Lila przeszła zimę bez ani jednego kichnięcia. Po poprzednich latach, gdy katar trwał ciągiem od października do kwietnia to jest gigantyczna zmiana. Czy to wycięcie migdałków, czy dreny – nie wiem, ale podoba mi się to!
- Diabli zgubił kolejne dwie czapki, czym utrzymał się w średniej lat poprzednich. Za rok sprawię mu czapkę z brodą :))
Z wiosną zabieram się za siebie. Chcę zacząć się smarować na nowo tym cynamonowym peelingiem, no i muszę z 5 kg zrzucić 🙂 Czyli powinnam też zacząć robić szóstkę Weidera. Od poniedziałku? Od jutra? Spróbuję! 😀

