I chociaż śniegu jeszcze sporo leży…

Wrzuciłam do ognia ostatnie polano, więcej drzewa nie na TĘ zimę nie kupujemy, zaczynam więc przygotowywania do wiosny. Pogodynka zapowiada, że do Dnia Kobiet temperatura poniżej -6 nie spadnie, wiec można założyć, że zima zmierza ku końcu!

  1. Minionej zimy Mieszko nauczył się wydmuchiwać nos, co mnie bardzo cieszy, bo Frido-wynalazków nie znosiłam, choć przy Lili było to używane często.
  2. Łucja pokochała golfy i urosła. Dostała na zimę nową kurtkę, zaczynała ją z założonymi rękawkami, a przy tym tempie na kolejną zimę trzeba nową. Przez same ferie urosła 2 cm! Mamy więc czapki, szaliki, solidne rękawiczki, ale na 2013/2014 potrzebna będzie kolejna kurtka.
  3. Lila przeszła zimę bez ani jednego kichnięcia. Po poprzednich latach, gdy katar trwał ciągiem od października do kwietnia to jest gigantyczna zmiana. Czy to wycięcie migdałków, czy dreny – nie wiem, ale podoba mi się to!
  4. Diabli zgubił kolejne dwie czapki, czym utrzymał się w średniej lat poprzednich. Za rok sprawię mu czapkę z brodą :))

Z wiosną zabieram się za siebie. Chcę zacząć się smarować na nowo tym cynamonowym peelingiem, no i muszę z 5 kg zrzucić 🙂 Czyli powinnam też zacząć robić szóstkę Weidera. Od poniedziałku? Od jutra? Spróbuję! 😀