Kto zjada ostatki…

Nie wiem czy obserwujecie jaki konkurs urządził jeden polski giga market ze sprzętem. Wybierają osobę (z nadesłanych zgłoszeń) i dają jej 150 sekund na buszowanie po sklepie. Czyli 2,5 minuty. Wszystko co w tym czasie wyniesiesz jest Twoje. Nieźle by było. Chciałabym laptopa, żebyśmy sobie nie wyrywali tego jednego co go mamy, nową komórę, no i może jakiś obiektyw, którego nie mogę sobie od lat kupić? Ach i przy wyjściu złapałabym też czajnik. I nową maszynę do chleba, albo ekspres do kawy 🙂 Diabli zamierza się zgłosić, lecz by zwiększyć szansę naszej rodziny na wygraną kazał też zalogować się na stronie MI 😉 Ale nie zrobię tego. Nie chodzi o poczucie godności, na które zawsze można się powołać (a to wykręt uniwersalny), ale to jest ekstremalne obciążenie organizmu! Widzieliście filmik z Niemiec? Tego gostka co „wyniósł” z Saturna sprzętu za 29 tys. Euro (120 tys PLN)? Wygrana mu się należała – gość jest niesamowity! On jest tak przejęty, zresztą ma świetny plan i na bank odwiedził wcześnie sklep by przygotować sobie trasę, że nawet nie ma siły się cieszyć. Nie chodzi o bieg przez 2, 5 minuty, ale o te emocje. Są niewyobrażalne! 🙂

<><>

I tak ostatkowo, bo dziś w końcu ostatki, Lila-pszczółka.

I jak zapewne się domyślacie widząc Lilę przebraną – w strój wskoczyła też Łucja! A balony dostaliśmy od pani dyrektor z przedszkola, która ogarniała salę po balu i jak nas zobaczyła to powiedziała: Weźcie sobie balony, bo Was jest DUŻO :))

Potem tatin nakroił melona i nawet KRÓL SŁOŃCE uszczknął kawałek… A potem znowu wrócił do zabawy małpką 🙂

I jeszcze foto po kąpieli. Rozdzielić to towarzystwo na noc nie sposób! :)) Btw. śmieszna była akcja, jak pewnego razu poszłam z dziewczynami na jakiś bal i Diabli kładł Mieszka spać. I okazało się, że o ile w dzień jeszcze daje sobie radę bez nich, to wieczorem zupełnie nie wie co dalej. Wszedł do wanny i siadł na półeczce. Nikt go nie ochlapywał i po prostu nie wiedział jak się umyć! 🙂