Xīn Nián Kuài Lè!

Jutro zaczynają się wielodniowe obchody powitania Chińskiego Nowego Roku. Kończy się Rok Wodnego Smoka, a zaczyna się Rok Wodnego Węża, nazywanego zresztą przez chińczyków małym Smokiem. Dużo było na blogu tych azjatyckich akcentów ostatnio, więc pewnie wiecie, że postanowiliśmy Nowy Chiński Rok odświętować. Zaprosiliśmy sąsiadów i urządziliśmy imprezę! Nie mam za bardzo zdjęć, więc tylko tak archiwizacyjnie. Potrawy zrobiliśmy podobne jak na urodziny Lilki rok temu. Dwie super gęste zupy: tajską i chińską. Na deser Diabli przygotował swój popisowy ostatnio przysmak: parfait z malinami. Było więc jedzenie (dzieci dostały naleśniki), dużo rozmów i wróżby z moich chińskich ciasteczek (dla mnie zostało: Kto w milczeniu czyni dobre uczynki, zbierze plon życia wiecznego…:)  

Nie dotarły wielkie lampiony, które puszcza się w niebo (pięć tygodni już idą), ale w sumie to dobrze, bo Mieszko jest podziębiony i ubieranie się w kurtki oraz wychodzenie na dwór to niepotrzebna atrakcja. Nieoczekiwanie przybyły natomiast zamówione na urodziny Lilki pompony (szły tydzień). Mix dekoracji był więc w kolorach niebiesko-zielonym. Były serwetki we wzór bambusa i była chińska nalewka, którą dał nam Krzycho. Dziewczynki miały chińskie sukienki, a ja miałam wielką bizutową kolię we wspomnianych już kolorach 😉

Wszystko oczywiście wyszło super, było dużo dzieci (bo aż 9!) a panny się sprawiły jako gospodynie. Jedzenia musimy na przyszłość robić więcej, bo zjedli wszystko, lecz wychodzić nie chcieli! Btw. te fortune cookies to świetna zabawa była i o dziwo każdy wylosował coś do czego mógł się odnieść. Diablemu trafił się np. tekst z Robin Hooda: „Szczęściu trzeba pomóc, bo inaczej odejdzie” 🙂 I ten rodzaj imprezy, wypadający gdzieś na w połowie lutego bardzo chętnie wrzucę do grafika cyklicznych corocznych przyjęć! 😀