Ocena subiektywna

  • Justyna, Ty jakaś gruba jesteś…
  • Eeee tam, czepiasz się Łuki. Dobrze wyglądam. Z wiosną zrzucę 🙂
  • I brzuch masz jakiś wielki!
  • NIE współżyliśmy w tym cyklu, Słońce.
  • Można by pomyśleć, że to nie jest pierwszy miesiąc!
  • A patrząc na Twoje łydki, można by pomyśleć, że jesteś maratończykiem!

Przyjechał mąż… No fakt, jak byłam w gipsie strasznie schudłam, a teraz znowu przytyłam, ale na wiosnę wraz z milionami Polek, zabiorę się za siebie. Jakby nie było, tak na świeżo, krótka subiektywna ocena kubeczków menstruacyjnych/ lady cupów, czyli nowego babskiego wynalazku. Wszyscy Ci, których temat obrzydza, proszeni są by dalej nie czytać :))

Pierwsze wrażenie jest na tak. Nie podoba mi się moment wyciągania, ale poza tym widzę same zalety nowego wynalazku. Nie tak znowuż zresztą nowego, bo wprowadzano go już w połowie XX wieku, ale użyto wtedy twardej gumy kauczukowej i produkt się nie przyjął. Współczesne powstają z silikonu kosmetycznego, czyli substancji z której powstają np biusto-implanty. Korzystanie z kubeczków zwiększa wiedzę o własnym ciele, a to zawsze jest bardzo-bardzo pozytywne.

  • Ekologia – nie wiem tego na pewno, ale produkt jest uwielbiany przez osoby, które korzystały z pieluch wielorazowych, takich które lubią żywność organiczną i myślą o przyrodzie. Moja przynajmniej wiedza o kubeczkach pochodzi od takich właśnie osób. Fakt. Na pewno jest to bardzo, bardzo eko!

 

  • Ekonomia – nie wiem dlaczego taki mały kawałek plastiku jest tak drogi i nie wiem czy używając podpasek belli nie wyjdzie tak samo. Aaale, to duży komfort móc nie myśleć co miesiąc o wyprawie do sklepu po babskie zakupy. Nie zastanawiać się, czy akurat się kończą i czy nie zgubiłam gdzieś pakując do siatek w sklepie. I za to kolejny plus!

 

  • Zdrowie– i to jest chyba największe naj! Przy produkcji podpasek używany jest chlor (dlatego są białe), tampony jak wiecie bezpieczne nie są, bo pomijąjąc wstrząs toksyczny mogą powodować zaburzenia cyklu, stany zapalne, a jeśli miewasz upływy przyczyną mogą być właśnie one. Jeśli o tym więcej poczytać, to można się jeszcze dowiedzieć, że ta część kobiecego organizmu gdzie umieszczamy czy to kubeczek czy tampony posiada idealne zdolności do samooczyszczania. I element zewnętrzny, powinien być jak najmniej materiałowo inwazyjny. 

Wzięłam dwie sztuki, o dwóch różnych rozmiarach (oba się przydają), kolorach, poziomie twardości (miękkie mi podchodzą bardziej) i uchwytach. Zmieniałam je często bo byłam ciekawa jak to przebiega, ale 2x dziennie wystarczy w zupełności. Nie czuje się ich podczas noszenia a wymiana jest łatwa. Odradzam zakończone kulką (bo to dłubanie jest irytujące 😉 lepsze są te z pentelką, albo patyczkiem. Przy wkładaniu i wyciąganiu przydają się mięśnie Kegla (i za te ćwiczenie dodatkowy plus). Ach, no i wzięłam produkty z niższej półki cenowej, ale za rok, bo to co rok, półtora można wymieniać wybiorę pewnie coś droższego. Podobno są elastyczniejsze, na ebayu nie są takie drogie no i kubeczki mają podziałkę :))

<><>

I jeszcze. Szukałam po forum o tych kubeczkach i wkleję Wam zabawną dyskusję z forum o oszczędzaniu. Watek z 2009, kiedy kubeczki były duuużą nowością:


-Re: ktoras uzywa mooncup ? lektorka 20.05.09, 18:02 zarchiwizowany 

Mnie najbardziej zastanawiają wymiary tego urządzenia. No bo tampon ma jakieś 10 mm średnicy, a mooncup jakieś 40 mm. Sporo jak na moje oko. 

Re: ktoras uzywa mooncup ? deszcz.ryb 20.05.09, 18:43 zarchiwizowany 

A taki penis we wzwodzie ma aż 3,5 do 4 centymetrów średnicy! To dopiero dużo! 

Re: ktoras uzywa mooncup ? lektorka 21.05.09, 12:42 zarchiwizowany 

No ale penis nie siedzi we mnie 5 dni.
 

Re: ktoras uzywa mooncup ?zooba 21.05.09, 13:02 zarchiwizowany 

Całe szczęście 

:)))