Nie do końca zręcznie czuję się przy piosenkach o mamie. Krzycho ma taką płytę z piosenkami o mamie i dziewczyny ją uwielbiają. Mieszko uruchomił wieżę, a Łucja włożyła płytkę. I leci to już drugi dzień… No i tak mnie te peany o matce i miłości do niej mnie zawstydzają… Łucja zresztą przy tym się wzrusza. W wariancie na plus, to kiedy uświadamia sobie: „bo ja Cię bardzo kocham”, w wariancie na minus (dla mnie), gdy mówi: „chciałabym, żebyś była taką matką” 🙂 W przypadku pierwszym odpowiadam, że ja ją mocniej, w drugiem, że będę się starać by nią być 🙂
A tak wogóle to sypie znowu (Lilka z Miechem w oknie niżej) i biorytm mnie położył. Na wszystkich nakrzyczałam, że boli mnie głowa i poszłam spać 🙂 Od razu lepiej 😉

