W remontowej przerwie

  • Jak Ci Lilu minął dzień w przedszkolu?
  • Ola zaprosiła mnie na wspólne zakupy.
  • Super! Jak prawdziwe dziewczyny!
  • Ale jak my się mamy spotkać? Chyba ona musi po mnie przyjechać…

Tak gdybała sobie Lila w aucie w drodze z przedszkola. Wspólne zakupy to oczywiście dziecinne fantazjowanie, ale ciekawa jest inna zależność. Że te dzieci tak strasznie przejmują się logistyką dotarcia. Pamiętam jak byliśmy jako tacy-dorośli-nastoletni z rodzicami na wakacjach. W Chorwacji. Spotkaliśmy się tam z ze znajomymi rodziców. Dwie osoby dorosłe + dwójka dzieci. Młodsza dziewczynka miała z 7 lat i tamtego lata strasznie się zakochała. W równolatku. On ją pchał na materacu, spacerowali i jak przyszedł czas rozłąki łzom i rozpaczy nie było końca. Pamiętam, jak mój brat powiedział:  Ciekawe skąd ON był. Bo może będą się spotykać. A ja mu odpowiedziałam: Mały, to nie ma znaczenia. W tym wieku inna dzielnica to jest jak inny kraj. Odległość nie do pokonania.. I Młody mi przytaknął.  

Patrzę teraz na dziewczyny i przypomina mi się to na nowo. One planują całą masę rzeczy i wszystko rozbija im się o sposób przemieszczenia 🙂 Ma swoje zalety bycie dorosłym 🙂