Szczęśliwego Nowego Roku!

2013!!!

Ależ data! Marzeń jak zwykle masa. I tych domowych (remonty cd) i zawodowych. Czeka nas kilka imprez i tradycyjnie trzeba wymyślić plan i znaleźć budżet na wakacje. Jest kilka idei wielkich z tych o których boję się na głos mówić i kilka mniejszych. Chcę żebyśmy zaczęli (zaczęły bo to ja i dziewczyny) pisać kartki z życzeniami świątecznymi (począwszy od Wielkanocy), no i chciałabym nauczyć się robić wianki… na drzwi 🙂 

Rok przywitaliśmy z hukiem. Właściwie to pierwszy huk był o 20-stej. Dzieciaki zostały wykąpane i w kurtkach, czapach i szalikach wyskoczyły na chwilę przed dom, gdzie tatin odpalił Andromedę 😉 Może to nie było zbyt mądre, że były po kąpieli, ale chciałam, żeby to było wydarzenie zamykające dzień. Mieszko się popłakał, a ja chociaż miałam aparat nie zdołałam go użyć 🙂 Ale dziewczynom się podobało. Tak je to ożywiło, że do 23-ciej stały w oknie i obserwowały próbne wystrzały 🙂 Ale z pokoju nie można było wychodzić, bo na dole, przygotowawszy „ekskluzywne” przystawki rodzice gościli sąsiadów 🙂 O północy odpaliliśmy Korsarza i jakąś taką fontannę 🙂 A potem impreza się przeniosła, a ja korzystając z zamieszania urwałam się do domu bo mi – alkoholowo nie nawykłej, zaczynało po szampanie szumieć w głowie. Ale uwielbiam go 🙂

Szczęśliwego Nowego Roku!