
Myśląc o stroju karnawałowym dla Łucji chciałam uniknąć wariantu z księżniczką. Tyle lat przebierała się za różne królewny, więc chciałam coś „mocniejszego”. I wspaniały traf chciał, że w sklepie L, razem z racami rzucili stroje karnawałowe dla dzieci. Tyle, że nie wiem jak w Waszych, ale w naszym w rozmiarze S były tylko wróżki i motylki, a cała reszta postaci była w eMkach i eLkach. Ale wzięłam tę M-piratkę. I od kilku dni przy wyjętej maszynie zmniejszałam. Podniosłam trochę ramiona i podłożyłam o jakieś 4 cm rękawy. Zmniejszyłam też pasek. Wszystko bez wycinania, bo może za dwa-trzy lata któraś na nowo zechce być piratką to się podłożenia spruje 😉

Łucza dostała też moje „złote naszyjniki„. Takich długich bizutów w kolorze gold mam zresztą więcej, ale po namyśle postanowiłam jej tak nie obwieszać, żeby jej nie przeszkadzały. Całość stoju uzupełniały PODARTE rajstopy, które dziś rano dziurawiłyśmy nożyczkami do paznokci (pod spodem miała jeszcze jedną parę 🙂


Co ważne: była JEDYNĄ piratką! Najwięcej było księżniczek i całkiem sporo monster high. Co niezwykłe: monster się nie powtarzały, chyba tylko jedna Lagoona Blu, była podwójna. Wśród chłopców byli kowboje, król, muszkieter, kilku Spidermenów, trzech różnych piratów (powtórzymy to, że piratka dziewczyna była JEDNA!), policjanci i klaun.

Bal zerówkowiczów i 1-szo klasistów odbył się dziś po 10-tej rano i jedną z osób dekorujących salę byłam ja. Zgłosiłam się jeszcze w poniedziałek i stawiłam się przed imprezą by pomóc. I moje taśmy do mocowania balonów zrobiły furorę 🙂

Kawałkiem otwierającym imprezę było oczywiście: Ona tu jest i tańczy dla mnie, więc chwilę popatrzyłam, zarejestrowałam, że kolejnym jest Nossa, nosssa i zostawiłam już ją samą. Wiem jeszcze, że po zabawie będą wyjadali przygotowane przed drugą grupę rodziców słodycze 🙂

