Zbliżając się powoli do kolejnej rocznicy śluby myślę sobie ostatnio o recepcie na związek idealny. To co jest teraz trudno oceniać, bo całe nasze życie kręci się wokół dzieci. Prawdziwy egzamin związek przechodzi gdy dzieci dorosną. Dużo małżeństw się wtedy rozluźnia. Żony wyprowadzają się do osobnych sypialni, a mężowie wynajdują sobie cudaczne hobby. Gdy oboje z bratem poszliśmy na studia rodzice rzucili się w wir pracy by nam móc pomóc, ale przykład jaki zrobił na mnie ostatnio wrażenie, to przypadek młodszego brata Lutki. Dzieci im wyfrunęły na studia a oni odnaleźli się nawzajem. Chodzą po górach, zmieniają sobie dietę i robią mistrzowskie nalewki. Dostaliśmy zresztą pod choinkę od nich 3 eleganckie buteleczki z procentowymi miksturami, o których Diabli powiedział: Zamiast w takich fikuśnych szklanych figurkach, mogli nam lepiej dać po gąsiorku 🙂 Kolekcjonuję takie wzorce by łatwiej coś kiedyś sobie z tego wybrać dla nas 🙂
<><>
- Lilu, co było na obiad w przedszkolu?
- Mięso w kwadracikach z sosem.
- Zjadłaś?
- Tak. Było pyszne!
- A zupę? Była kalafiorowa.
- Nie.
- Dlaczego nie? Przecież lubisz.
- Bo nie miałam łyżki.
- A nie mogłaś Pani powiedzieć, że nie masz łyżki?
- Nie, bo Pani nie lubi jak się gada przy jedzeniu. 🙂
Macie pomysł co to takiego mięso w kostkach z sosem? Ha! Pewna jestem, że nie 🙂 To gulasz wieprzowy 😉
