Nałogowcy doskonale pamiętają pierwszy dzień nowego stylu życia…

Na bilansie dwulatka, kiedy okazało się chłopak jest super, potrafi wskazać dwie części ciała, buduje zdania, choć nie stosuje składni, tylko rzuca słowa, które my układamy w całość, centylowo jest prawidłowy, ale strasznie niedotykalski z niego wrzaskun, przyznałam się dok:

  • Pani doktor, ja go jeszcze trochę karmię. Tak na dobranoc nam się zdarza i rano czasem…
  • Proszę już kończyć. To będzie dla niego lepsze. On jest bardzo z Panią związany.
  • Tak… Wiem…
  • Jest duży i pewnie już sobie cały rytuał ułożył.
  • Dokładnie! 
  • Zupełnie jest mu to już niepotrzebne.

Więc z bólem kończymy wspólną przygodę. I tak trwało to dużo dłużej niż z dziewczynami (Łucja 11 miesięcy, Lilka- 13) Tym bardziej, że on rzeczywiście jest jeszcze bardziej do mnie przyklejony i widzę, że rozstania ze mną zamiast być coraz prostsze stają się coraz trudniejsze. Lecz ponieważ nie lubię rozwiązań radykalnych, to tak jak w przypadku dziewczyn będzie odstawiany stopniowo. Jeszcze w lecie zakończyliśmy karmienie w dzień, ze 2 tygodnie temu zlikwidowałam jedzenie w nocy, a od dziś nie jemy też rano. Pozostał jeden mały 5-minutowy rytuał po kąpieli. Chciałabym ze dwa tygodnie utrzymać rytm nie jedzenia rano i w nocy i wtedy rozstaniemy się również na wieczory. Ostatecznie. Pierwszy dzień nowego ładu – 6 grudnia, Trzech Króli 🙂