Od wieku nastoletniego pobolewała mnie głowa. Nie jakoś często, ale średnio… bo ja wiem… raz na 2-3 tygodnie. Czasem to było dzień po dniu, a czasem były długie miesiące przerwy. Nasilało się jesienią i na wiosnę i było mocno zależne od pogody i ciśnienia. W domu chowani byliśmy raczej bezlekowo, ale mój problem musiał być na tyle zauważalny, że Lutka z różnymi osobami o nim rozmawiała. I jeden jej znajomy, który siedział wtedy w Chinach, przywiózł dla mnie lek. Długie pudełko z małymi saszetkami. W każdej saszetce był papierek złożony w kwadracik w środku którego był biały, strasznie gorzki proszek. Wsypuje się go do małej ilości wody i jednym chaustem wypija. Ten nieprzyjemny posmak aż trzęsie i ból głowy mija prawie równolegle z tym wzdrygnięciem. A ponieważ chińska medycyna to 1000-ce (tysiąclecia) doświadczeń to leku używałam długie lata. Tyle, że zawsze to była kombinacja z jego zdobyciem. Ostatnie parę lat nie mogłam go dostać. Szukałam w necie, ale zakup leków to trudniejsza sprawa, a medyczne sklepy azjatyckie jakie znalazłam są wyłącznie po chińsku, co nawet przy moim kunszcie zakupowym było nie do zrobienia. I oto znalazłam sprzedawcę chińskiej medycyny na ebayu! Amerykańskim, ale okazało się, że logując się na polskim ebayu mam z automatu dostęp do wersji z innych krajów. Wysyłka za darmo z Hong Kongu nie wpływała ani na cenę, ani na lokalizację kupującego… Dotarło 31-go, i traf chciał, że rozbolała mnie na Nowy Rok głowa… Użyłam i jest dobrze :))
<><>
I jeszcze jeden medyczny wątek. Dziś mija równo 7 tygodni od zdjęcia gipsu. Siedem tygodni miałam go na nodze, więc zakładałam, że po kolejnych siedmiu wrócę do punktu wyjścia. Nie wróciłam. Jeszcze nie. Chodząc już nie kuleję, mogę stanąć na palcach (nie byłam w stanie tego zrobić), mogę wbiec po schodach i przebiec się na równym (o dziwo, to pierwsze jest prostsze). Ale stopa rano jest sztywna, no i strasznie puchnie. Nawet tego nie zauważałam, ale idąc na Jasełka do Lili chciałam nałożyć kozaki, bo te mamy to zawsze są wystrojone na takie okazje. Ale nie byłam w stanie włożyć nogi w cholewkę. I to lewą, a przecież lewa stopa i lewa ręka są u praworęcznych zawsze mniejsze! Więc chodzę dalej w walonkach ciesząc się, że w taką porę roku to jednak łatwiej 🙂 Nowe odliczanie do porównania formy sprzed i po będzie za kolejne 7 tygodni. Po trzech miesiącach.
