Był sobie fotel

Ruchy szafowe spowodowały migrację mebli. Wewnętrzną i zewnętrzną. Dwa klocki, które stały wcześniej na miejscu szafy zostały przesunięte do innych pomieszczeń. Mniejszy na poddasze, a większy do pokoju dziewczyn na miejsce fotela. A fotel? No cóż… Z fotelem pożegnaliśmy się na zawsze. Pasował do dziewczyńskiego pokoiku, była związana z nim masa wspomnień, no ale klamot to był straszny i służył głównie do budowania na nim zamku.

Dziś w południe jak przyjechał po niego nowy właściciel dziewczyn nie było. Ale jak wróciły pretensjom nie było końca. W końcu odżałowały jak powspominałyśmy sobie, jaki był dla nas ważny. To na nim je obie karmiłam przed snem, to na nim siedziałam jak miałam w brzuchu Łucję i patrzyłam na różowy pokój, który na nią czekał. 

Kolejnym krokiem remontowym będzie objęty pokój dziewczyn. Łóżko piętrowe i koniecznie podwójne biurko… Ach, no i marzą się mi nowe tapety… Może za miesiąc, Bob? 🙂