Chodzimy w poniedziałki z Lilką to tego psychologa. Zajęcia lubi, do pokoju wchodzi niemalże w podskokach, a ja z Mieszkiem tkwimy na wyłożonym dywanie długim korytarzu. Dobiegają do nas różne dźwięki, a to bębenki, a to dzwonki, a to jakieś grzechotki. Tak nam się udało, że nasza psycholog jest specjalistą w dość rzadkiej dziedzinie: muzykoterapii i zajęcia z zakresu integracji sensorycznej przebiegają muzycznie. Wydaje mi się, że efekty są i na chwilę obecną Lilka jest w zdecydowanie lepszej psychicznej formie niż Łucja.
Tym niemniej jednak tak siedząc na korytarzu odkryliśmy z Mieszkiem kącik malucha, gdzie jest kilka rozpadających się zabawek. W związku z tym, w ramach akcji: PODRZUCANIE 2012 zabrałam tam dziś trochę nieczytanych książeczek, wypełnionych do połowy kolorowane, cienkich kredek i przeczytanych gazetek o wróżkach. I dyskretnie porozkładałam na regale. Miejsce jeszcze jest, więc sądzę, że cdn… 😉
