Bob Budowniczy wszystko spierniczy…

– zanucił przewrotnie Diabli 😉

Nie wychodzą nam prace domowe w weekend. Zobowiązania towarzyskie, robienie obiadu, potrzeby dzieci, jakieś spacery, ci wpadający sąsiedzi… Na dzisiaj więc Diabli wziął jednodniowy urlop i ruszyliśmy z kopyta z zaległym remontem. Szpachlowaliśmy (znaczy się on), nosiliśmy w górę i w dół meble, przesuwaliśmy co się dało i zrywaliśmy wykładzinę. Pod koniec dnia mam w domu ruinę, ale uff… zrobione poddasze! 🙂 Jutro pewnie coś tam sama będę przenosić, ale i tak odwaliliśmy dziś kawał dobrej roboty! 🙂

<>

  • Justku, mamy za dużo książek.
  • Gadałam z mamą i powiedziała, że Krzycho ostatnio ciągle spisuje księgozbiór. Zapytałam czy mają dużo dubletów, a ona mi na to: Dubletów? Chciałabym! Justysiu, my mamy i triplety i quatroplety!
  • No, właśnie. To może im zawieziemy nasze?
  • Chcesz, żeby mieli cinquoplety???