
Na pewno widzieliście ten bilbord… Jak tak na nich dwóch patrzę, to fizycznie zdecydowanie prowadzi Okrasa. Ma taką urodę muszkietera, w przeciwieństwie do Pascala, który ma wygląd psychopaty 😉 Przynajmniej na tym zdjęciu. Natomiast jeśli chodzi o przepisy to prowadzi kucharz znad Sekwany. Składniki pochodzą oczywiście z miejsc wielu, ale same przepisy już biorę stąd. W dzisiejszym daniu obiadowym zabrakło mi świeżej kolendry (więc dosypałam suchych kulek potłuczonych w moździerzu) i ponad programowo dodałam dwie łyżeczki cukru (bo zupełnie mi zginęła słodycz ananasa).
- Czemu robisz obiad przed śniadaniem?
- Bo to dla dziadka.
- Którego?
- Dziadka Jacka. On jest w szpitalu.
- A co mu się stało?
- Nic. Po prostu ma chore serce i czasem musi pójść do szpitala, żeby mu porobili badania.
- I on do nas przyjedzie?
- Nie. Ale tata do niego pojedzie. Szpital jest bardzo daleko i tata pojedzie sam z ciocią Moniką. Ale weźmie jedzenie od nas z domu.
- A co to będzie?
- O, to! Kurczak z Antyli.
- Kurczak z Antyli?
- Tak. Kurczak z Antyli, Łuczku.
