Ząbkowanie, gorączka, marudzenie

Ogólna zasada jest taka, że im później wychodzą dziecku zęby tym lepiej. Tym łatwiej. Bo nie bolą, bo są zdrowsze, bo coś tam. Dziewczynom wychodziły późno. Łucja to chyba nawet przechodziła po roku. Pewnego razu się okazywało, że wykluł się im pierwszy ząb. Mieszek ma szybciej. Siedem miesięcy i się wykluwa. Za to z wszystkimi atrakcjami mogącymi temu towarzyszyć. A więc mieliśmy mega-marudzenie, biegunkę, lekki katar, kaszel spowodowany śliną z zębów, która spływa do gardła i gorączkę. Wysoką. Myślałam nawet, że to coś innego, ale sąsiadka przez płot podpowiedziała:

  • To zęby. Moje, jak im wychodziły, to miały po 40 stopni. Ale jak już wyjdą to od razu przechodzi.

I Mieszko miał nie mniejszą. We wtorek jak go odebrałam od babci i zmierzyłam mu temperaturę to było 39, a do wieczora, pomimo czopków, doszliśmy do 39,5. Przy okazji przybłąkała się trzydniówka i z Bobkiem kontakt był zerowy. Czerwone spuchnięte oczy, osłabienie, bezsenne noce i podkówka 😦 Wczoraj od południa zaczęło się poprawiać. Wykluł się drugi ząb, pojawiła się wysypka (czyli jednak było też trzydniówka). No a dziś, po całkiem już spoko nocy, kiedy btw.kotka Bulim umyła (wylizała) mu głowę, w ogóle chłopak jest cudownie roześmiany i ozdrowiony 🙂

Dla celów kronikarskich trzeba dodać, że oba pierwsze zęby odkrył tym razem TATIN. Ten drugi to wyczuł zanim się wykluł.

Dziadek czyta dziewczynom książkę o farmie:

  • Byli tam mama krowa, tata byk i ich synek cielak. Na farmie był też wół.
  • Kto to jest wół?

Dziadek zamyślił się… Nie powie przecież Łucji, że to krowa-eunuch. No bo jak to potem wytłumaczyć? Wymyślił więc:

  • Wół to taka krowa chłopak, który nie może mieć dzieci.
  • Tak jak dziadek?