Przypomniało mi się wczoraj jak mój brat uczył się pić piwo. Miał lat ponad 20-ścia, postawił sobie przed sobą kilka rodzai i próbował. Brrrrrr– wzdrygiwał się po każdym łyku- Ależ to paskudne! A postanowił smak oswoić, bo przecież „wszyscy prawdziwi faceci piją piwo„. Nie wiem jak rodzicom udało się nas tak uchować, ale z całą pewnością dziewczyny są obecnie w wieku, kiedy do nowości podchodzą sceptycznie a nawet z obrzydzeniem, a modny smak musi po prostu smakować. Sok wiśniowo-arbuzowy? Nie bardzo mi smakuje.
Między innymi dlatego wyprawy na biesiady, pikniki czy festyny są z nim trudne. A mamy takich imprez, z różnych względów, tego lata sporo! Panny zjedzą lody lub pop-corn, ale o kiełbasce nie ma już mowy. Dobrze, że tym razem była też jakaś piekarnia i „pan za ladą” zauroczony naszą liczną rodziną podarował nam 5 drożdżówek. Nie ma to jak być patologicznym 😉
Tańców więc trochę z tatinem:



Lila maruda do starszej siostry:
- Nie lubię… Nie lubię słońca…
- Jak to Lila, nie lubisz słońca?!
- Nie lubię. Lubię cień…
- Ale jak jest słońce i sobota to są urodziny Łucji! 😀

I ja, która postanowiłam nie wiadomo po co założyć szpile W to świeżo ścięte rżysko obcasy wbijały się doskonale

