Przyspieszanie

Straszą tych uczniów już od 1-szego sierpnia… Idzie sobie taki małoletni do sklepu ze starymi po colkę czy lody [cola-colę jak to mawia Lila] a tam zwisają te wielkie płachty z napisem Witaj szkoło. Toż przecież wszystkiego się odechciewa! Wchodzisz w supermarketowe regały, a tam pogawędki o podręcznikach… Noż, jak to można tak wakacje psuć???

Też już podlegamy pod ten nurt. Coprawda zeszyty i bruliony omijamy szerokim łukiem, ale zwalniamy za to gdzie indziej. Potrzebne farbki, bloki, ręczniczki i fartuszek do malowania. Spisu co będzie potrzebne jeszcze nie mamy, ale jeśli zaczekamy na niego do 1 czy 2 września jak w poprzednich latach, to przez pierwsze dwa tygodnie będę jeździć po sklepach i polować na brakujące rzeczy. Zresztą, mniej więcej już wiem co będzie na listach Lili i Łucji, więc mogę kupować. Dzięki temu mam takie zdobycze jak pasta plakatowa w tubkach, kredki w grubej oprawie (zestaw 1-szy z Barbie, a drugi z Dzwoneczkiem) i szczoteczki do zębów, które w magiczny sposób znikają pomiędzy 1 a 14 września.

Jeszcze tylko zamówię kapcie i jakiś ładny worek na nie (dla Lili) i jestem gotowa! 😀