O tak dmuchał: 😉

Na orce na ogół pływała Łucja 🙂 A jak obie panny chciały wyruszyć w orczą podróż, to za drugą orkę robił dziadek :)))

Każdy mój kolejny pobyt w Chorwacji przypomina tylko dlaczego wszyscy tak lubią tam wracać… Tam po prostu jest cudownie! Chorwacki Adriatyk to najczyściejszy akwen morza Śródziemnego, woda jest cieplutka, arbuzy są słodkie i soczyste (cały czas myślę o tej niezjedzonej połówce, która została w lodówce), pieczywo świeże i dobre, a plaże mniej ludne niż Bałtyckie. Można by się przyczepić do jedzenia, że w Grecji czy we Włoszech lepsze, ale przy takich upałach jeść się nie chce zupełnie. Właściwie to do knajpy dobiliśmy raz i skończyło się na rewelacyjnej zresztą sałatce z ośmiornic.



W stosunku do poprzednich wizyt odkryliśmy ważną rzecz… Chorwację trzeba zdobywać od wody! Nie ma co się bawić w zakorkowane autobusy lokalne czy duszny samochód. Mamy taksówki wodne i kutry wynajmowane na jeden dzień. Plan na kolejną wizytę jest, że Diabli robi patent na łódkę tak byśmy mogli wynajmować łodzie z większym silnikiem.

Dziewczyny wodę i owoce kochają, więc plaża była grana codziennie. Mieliśmy ambitne plany na podróże promami, ale nie miało to sensu. Pływaliśmy natomiast praktycznie codziennie łodzią. Tu np. w wodnej taksówce do Trogiru:





Snuliśmy opowieści o morskich stworach 😉 Był taki „jeden” w Trogirze. Niebieski potwór, który wyszedł z wody… Za każdym razem gdy słyszał dźwięk monety w swoim dzbanuszku myślał, że to złoto i się poruszał… A ten na kogo spojrzał nigdy nie musiał obawiać się fal. A na Łucję spojrzał się dwa razy! Albo restauracja Syrena, nazwana tak na cześć syreny która odwiedziła gospodarza wiele lat temu. To niezwykłe, że Łucja jest w takim wieku, że wierzyła w te historie i potem śniły jej się niebieskie karoce, które przyjeżdżały po nią :))


Opowieści snuli też mężczyźni o nagich kobietach. Mój brat o murzynce, która półnaga wynurzyła się z fal by pogłaskać jego psy. Albo wujek Tomek… „nie lubię leżeć na plaży, jak Ulka z Mileną, więc poszedłem na spacer wokół wyspy. Idę i idę aż doszedłem do plaży naturystów, więc się rozebrałem. Idę dalej, a one z wody wołają: Zostań z nami!” :))

Mieszkowi też się podobało 🙂 Mały cwaniak przeciął sobie plażowym kamieniem dziąsło i mamy pierwszego zęba! :)) Gryzł, podgryzał i ma 🙂 Dziewuchy miały duuużo później! 🙂 Ach, no i był ważnym elementem w transporcie na plażę 🙂


I fotek kilka.Siedziała dziewczyna na barierce i strasznie mi się spodobała. Zażyczyłam sobie takie zdjęcie, ale zabrakło mi odwagi by tak tak wysoko siąść 🙂


Impreza na Trogirskiej Copacacabanie. Nazywanej też Harbour 🙂


I polowanie na kraby 🙂


Muszelki i kiwi, które rosło na naszym płocie:


I na zakończenie dwa słowa o świadomym opalaniu 🙂 Na górnym zdjęciu jest człowiek nasmarowany 30stką. Na dolnym, ten sam człowiek, który krem zignorował i kolejnego dnia już pływa w t-shircie ;D


