Mężowie i żony

  • Justku, wypierzesz mi kurtkę, którą wożę w bagażniku? Jest obrzygana na plecach…
  • Długo tam leży?
  • Od ostatniego wyjazdu… Mówili mi w pracy, żebym Ci się nie przyznawał i sam wyprał.
  • To dlaczego mi mówisz?
  • No wiesz, tak długo się znamy. Pomyślałem że zrozumiesz.
  • Ale to sam się tak urządziłeś? Czy ktoś inny? Jak to wyglądało: „Łukasz… Bułeeeeee…Nie odchodź! „??
  • Nie pamiętam…

O korporacyjnych integracjach mężowie (i podejrzewam żony) mogli by opowiadać długo i barwnie. Lecz jak to mawia Diabli: What happens in Vegas, stays in Vegas. Co za tym idzie, jedyna konsekwencja z wyznania w pierwszym zdaniu to modyfikacja prania. Do butów dziewczynek (kolory 60) dorzucam kurtkę ich ojca. A przedwyjazdowo, podobnie jak powyjazdowo, tonę w praniu. Wyjazd jutro rano. Tym razem Chorwacja. Ale wyjazd jest niezwykły. Jedziemy na ślub i żeby było lepiej, świadkową będę JA :))

Na liście rzeczy, których ostatnio nie wzięłam, a biorę tym razem, jest elektryczna niania. Żebyśmy mogli wyjść sobie wieczorem posiedzieć przed pensjonatem. Bo wieczory z pewnością będą ciepłe. 10 Days forecast na Yahoo obiecuje, że temperatura spadnie tylko jednego dnia: w niedzielę. Do… 26 stopni… A potem znów dobije ponad 30 stopniowymi upałami. Szkolenie przerywam. Ale jak wrócę będzie jeszcze trwało, więc będę się uczyć dalej :))

Powrót za tydzień w czwartek. Do tego czasu follow me by blip :))