Siódmy

Za nami kolejny miesiąc. Tak jak w ciąży marzyło mi się łóżko z dziurką na brzuch, tak teraz marzę o idealnie ciemnym i wyciszonym pokoju, gdzie mogłabym młodziana karmić. On jest taki zainteresowany życiem i siostrami, że w dzień jest to coraz trudniejsze… Entuzjasta życia, jak to powiedziała jedna babka z wakacyjnej ekipy Ślązaków. I coraz większy, co mówią nawet dziewczyny.

Zdumiało mnie też ostatnio, że on mnie rozpoznaje i awanturuje się jak nie zwracam na niego uwagi. JA mam go widzieć i  nieustannie na niego patrzeć :)) I podobnie jak siostry w tym wieku ma fazę na destrukcję papieru. Rwie, szarpie i pożera. Bloki, książki i rachunki 🙂

Na okoliczność miesiąca siódmego Diabli ma opuścić synkowi poziom w łóżeczku. Btw. junior zasypia szybko jak Łucja, ale śpiewa przed snem jak Lila…  I fragment wczorajszej rozmowy przy kąpieli. Mąż do żony w zadumie nad przyrodzeniem dziedzica:

  • Nic mu nie rośnie.
  • Trochę mu urósł.
  • Jakiś mały. To nie po mnie.
  • Duży i nie po Tobie. To po mojej rodzinie.
  • A-ha.
  • Pewno, że tak. Mój brat ma do kolan.
  • Na pewno… Za to jajeczka ma ładne.
  • Jajeczka ma prześliczne.